#008 Historia marki Harley-Davidson

Gdy w 1903r. William S. Harley oraz bracia Arthur i Walter Davidson zaczęli produkować swoje pojazdy, w samych tylko Stanach Zjednoczonych istniało ponad 100 różnych firm motocyklowych. Dziś Harley-Davidson jest jedyną marką masowo produkująca stuprocentowo amerykańskie dwukołowce – nieprzerwanie od ponad 115. lat. Jak przebiegała ewolucja od warsztatu w szopie do międzynarodowego przedsiębiorstwa z milionami fanów i miliardami dolarów obrotu oraz co mają z tym wszystkim wspólnego wieprze, polska SHL 125 oraz… reaktory atomowe – tego wszystkiego dowiecie się z tekstu.

Skromne początki

W rok po rozpoczęciu działalności marka miała już swojego pierwszego dealera – C.H. Lang z Chicago sprzedaje w 1904r. jednego z trzech pierwszych wyprodukowanych harleyów. Niebawem pojawiły się również pierwsze sukcesy motocykli H-D w wyścigach, dzięki czemu marka stała się rozpoznawalna w całym kraju. Potencjał marketingowy zawodów motorsportowych dostrzegł Walter Davidson, który zaczął osobiście brać w nich udział.

Number One – najstarszy zachowany motocykl Harley-Davidson

W przeciągu pięciu lat od rozpoczęcia działalności firma została oficjalnie zarejestrowana (udziały podzielone zostały na cztery części – do firmy oficjalnie dołączył trzeci z braci Davidson – William), a produkcja została przeniesiona do fabryki z prawdziwego zdarzenia. W 1908r. motocykl Harley-Davidson został po raz pierwszy zamówiony przez amerykańską policję – współpraca ta trwa do dziś, a harleyami poruszają się nie tylko mundurowi w USA, ale na całym świecie, od niedawna także w Polsce.

Stopniowy rozwój i współpraca z wojskiem

Patrząc z perspektywy czasu rok 1909 jest jednym z najważniejszych w całej historii marki. Właśnie wtedy swoją premierę miał dwucylindrowy silnik widlasty o kącie rozwarcia cylindrów wynoszącym 45 stopni, montowany wzdłużnie. Taki układ na przestrzeni lat stał się znakiem rozpoznawczym marki – napędzał znakomitą większość maszyn z Milwaukee. 12 miesięcy później opatentowane zostało charakterystyczne, prawie niezmienione do dziś, logo.

Logo, tzw. „bar and shield”

Po dziewięciu latach rozwoju biznesu na rodzimym rynku nadszedł czas na ekspansję za granicę – w Japonii otwarto pierwszy zagraniczny salon marki (w tym czasie w USA działało już ponad dwustu  (!) dealerów). W międzyczasie rozpoczęto budowę nowej siedziby marki – sześciokondygnacyjny, ceglany budynek przy Juneau Avenue w Milwaukee, który stoi do dziś.

Motocykl H-D na froncie I WŚ

W 1917r. Stany Zjednoczone Ameryki przyłączyły się do Wielkiej Wojny. Początkowo 1/3, a pod koniec wojny nawet połowa produkowanych harleyów sprzedawana była US Army. Łącznie w trakcie trwania konfliktu wojsko zakupiło kilkanaście tysięcy motocykli H-D. W czasie I wojny światowej powstało też jedno z najciekawszych zdjęć związanych z marką. Uchwycono na nim moment wjazdu pierwszego Amerykanina do Niemiec – oczywiście na sprzęcie z Wisconsin. Swoją drogą: widoczny na fotografii kapral znalazł się tam dlatego, że kilka dni wcześniej podczas zwiadu w Belgii został zatrzymany i wzięty do niewoli przez niemiecki patrol. Uratował go koniec konfliktu.

Kapral Roy Holtz – pierwszy Jankes na terytorium Niemiec po wojnie

No. 1

Rok przed „pełnoletnością” marki było co świętować – motocykle Harley-Davidson były dostępne w sprzedaży u ponad 2000 dealerów, w 67. krajach. H-D wyprzedził swojego głównego rywala w walce do miana największego producenta motocykli na świecie – Indian Motocycles. Marka ze Springfield padła ofiarą własnej zachłanności. W latach 1917-1918 sprzedali blisko 50 tysięcy pojazdów na potrzeby wojska, tym samym wstrzymując lub ograniczając dostawy do dealerów –większość z nich zwróciła się do konkurencji.

Początek lat 20. XX w. to czas wielu triumfów teamu wyścigowego marki. Po każdych wygranych zawodach na torze pojawiała się, niesiona na rękach kierowców… świnia, która została oficjalną maskotką drużyny. Od tego czasu zaczęto nazywać motocykle marki Harley-Davidson mianem „hog” (ang. wieprz). W późniejszym czasie chciano nawet zarejestrować to określenie jako znak handlowy, jednak sąd nie wyraził na to zgody, gdyż w tym czasie mianem tym określano już wszystkie duże motocykle, niezależnie od producenta.

Leslie „Red” Parkhurst niesie na rękach świnkę – maskotkę teamu wyścigowego H-D

Niepewne czasy

W 1929r. do produkcji weszła nowa generacja silników V2 – flathead. W tym samym roku rozpoczął się Wielki Kryzys. Po jego zakończeniu na amerykańskim rynku zostaje tylko dwóch producentów motocykli – Harley-Davidson oraz Indian Motocycles. Taki stan utrzyma się aż do 1953 roku.
Sposobem na odbicie się od dna po kryzysie finansowym była sprzedaż licencji na wytwarzanie motocykli H-D Japończykom – początkowo pod marką Harley-Davidson, później jako Rikuo. W wyniku tej transakcji właściwie powstał przemysł motocyklowy w Kraju Kwitnącej Wiśni – dostali od amerykanów projekty, matryce odlewnicze i narzędzia. Jednak, przede wszystkim, dostali cały know-how związany z produkcją masową… na krótko przed II wojną światową!

Rikuo VL

W 1936r. do produkcji wszedł kolejny typ silników V2 – knucklehead. Po przyłączeniu się Stanów Zjednoczonych do II WŚ cała produkcja H-D przeznaczona była na front. Szczególnym zainteresowaniem US Army cieszył się model WLA – w czasie trwania konfliktu wyprodukowano 60 000 egzemplarzy. Połowa z nich trafiła w ramach pożyczki do ZSRR. Po wojnie to właśnie ze Związku Radzieckiego importowali do kraju swoje maszyny polscy wielbicie harleyów.

II wojna światowa przyczyniła się do znacznego spopularyzowania motocyklizmu w USA. Wielu żołnierzy nauczyło się prowadzić jednoślady na froncie i po powrocie do kraju chcieli rozwijać swoje hobby. Sprzyjała temu wielka wyprzedaż stanów magazynowych wojska – motocykle WLA z demobilu sprzedawane były po 25 dolarów. Znacznie rozwinął się wtedy także ruch personalizacji pojazdów (choppery i bobbery) oraz powstało wiele klubów motocyklowych.

Model WLA wyposażony w charakterystyczne olstro do przewożenia broni

Samotność na szczycie

W 1948r. do produkcji wchodzi czwarta generacja silników „big twin” – panhead. Pięć lat później H-D świętuje 50-lecie. W tym samym roku upada marka Indian Motocycles – Harley-Davidson pozostaje jedynym dużym producentem motocykli w USA przez kilka kolejnych dekad. Niedługo później, w 1957r., swoją premierę ma nowa linia jednośladów – Sportster, która jest produkowana po dziś dzień. Motocykle te cieszyły się dużym zainteresowaniem, co było „harleyowi” szalenie potrzebne, gdyż stale rosnąca popularność importowanych z Europy pojazdów wpędziła markę z Milwaukee w kłopoty finansowe.

Kolejnym krokiem ku poprawie sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa miało być wprowadzenie do sprzedaży… skuterów oraz zakup udziałów w włoskiej firmie produkującej samoloty i motocykle. Oddział Aermacchi Harley-Davidson był odpowiedzialny za produkcję małych jednocylindrowców. Oprócz tego na koncie H-D cały czas przybywało zwycięstw w wyścigach (w tym trzy tytuły Motocyklowego Mistrza Świata w kategorii 250cm3 oraz jeden w kategorii 350cm3 zdobyte na maszynach produkowanych we Włoszech), a także wprowadzano kolejne innowacje, m.in. elektryczny rozrusznik, elementy z włókna szklanego czy kolejną generację silników V-twin – shovelhead. Jednak to wciąż było za mało. W 1969r. firma została kupiona przez American Machine and Foundry (AMF).

Pod nowymi rządami

12 lat pod skrzydłami AMF to jedna z największych rys na szkle, jakim jest historia marki Harley-Davidson utożsamianej z hasłami takimi jak „wolność” i „niezależność”. Jednocześnie jest to jeden z najciekawszych okresów w dziejach firmy. Przede wszystkim ciekawe było samo AMF – przedsiębiorstwo wytwarzające całe spektrum przeróżnych produktów, m.in. wyposażenie kręgielni, automaty do sprzedaży papierosów, rakiety tenisowe, rowery i… reaktory atomowe. Mieli rozmach. 😉

Charakterystyczna „jedynka” powstała właśnie za czasów AMF

Pierwsze kilka lat mariażu przebiegało korzystnie, ale w połowie lat 70. zaczęły się kłopoty – kryzys naftowy rozpętał się na dobre. Dodatkowo w mieście York w stanie Pensylwania powstała nowa hala montażowa, w której składano blisko połowę motocykli marki. Jakość montowanych tam dwukołowców była tragiczna. Reputacja marki legła w gruzach, a (anty)fani prześcigali się w przekształcaniu jej nazwy. Jedne z ciekawszych tworów to: „Hardly Driveable” (ang. ledwo jeżdżący) czy „Hogly Ferguson” (ang. wieprzowaty traktor [Ferguson to producent traktorów]). Firma wróciła w ręce potomków założycieli w 1981r.

Walka o przywrócenie dobrego imienia

Nowi-starzy właściciele szybko rezygnują z małych motocykli oraz skupiają się na poprawie jakości oferowanych produktów. Jeden z włodarzy opracowuje też nowy plan marketingowy, który polega na rozbudzeniu w klientach patriotyzmu lokalnego oraz przywiązania do marki – jednym ze środków prowadzących do tego celu jest założenie klubu zrzeszającego właścicieli motocykli Harley-Davidson. Jego nazwa, H.O.G. (Harley Owners Group), nawiązuje oczywiście do tradycji firmy.

W 1984r. do produkcji wchodzi silnik Evolution. Stał się on lekarstwem na słabe wyniki finansowe przedsiębiorstwa. Niezawodny i trwały, nie zużywał oleju. To prawdopodobnie najważniejsza jednostka napędowa we współczesnej historii H-D, chociaż i późniejszy Twin Cam to bardzo udana i innowacyjna (jak na H-D) konstrukcja wyposażona m.in. w dwa wałki rozrządu i dysze olejowe chłodzące tłoki.

Zabiegi marketingowe, koniec kryzysu naftowego oraz rosnąca popularność motocyklizmu w USA powodują, że firma odżywa. W ofercie sprzedażowej występują jedynie klasycznie stylizowane, duże cruisery, ale to w zupełności wystarcza, aby bić kolejne rekordy sprzedaży. Taki stan utrzymuje się aż do 2006r., kiedy produkcja sięga szczytu – fabrykę opuszcza blisko 360tys. egzemplarzy! W tym samym roku stowarzyszenie H.O.G. ma już milion członków. Zapewne te doskonałe wyniki to też po części efekt hucznych obchodów stulecia marki (2003), które były doskonałą promocją marki.

Czas na zmiany

Dobra passa jednak nie trwała zbyt długo – strajk związkowców w 2007r. oraz kryzys finansowy z 2008r. spowodowały, że w przeciągu kilku lat produkcja motocykli Harley-Davidson spadła o 1/3, a wycena firmy o ponad 40%. Sposobem na ratunek ma być rynek Indyjski, gdzie powstaje nowy oddział przedsiębiorstwa. Początkowo, oprócz sprzedaży, realizowany jest tam tylko montaż motocykli, jednak od 2014 filia zajmuje się też produkcją kilku modeli. Jest to jedyna fabryka produkcyjna H-D znajdująca się poza USA.

Włodarze firmy rozumieją konieczność zainteresowania swoimi jednośladami młodych ludzi – do tej pory typowym odbiorcą marki był około 50-letni, dość zamożny mężczyzna. Sposobem na przyciągnięcie do siebie nowych klientów jest naturalnie poszerzanie gamy dostępnych motocykli o modele z bardziej nowoczesnym designem oraz zdecydowanie tańsze. Do produkcji weszła również najnowsza generacja silnika V2 – Milwaukee eight, wyposażonego w 4 zawory na cylinder oraz wałki wyrównoważające (ograniczenie wibracji).

Jednak to plany na przyszłość są szczególnie interesujące. Harley-Davidson planuje w przeciągu 10 lat (począwszy do 2019) wprowadzić aż 100 (!) nowych modeli. Póki co zapowiedziano trzy nowe maszyny, wszystkie dość rewolucyjne biorąc pod uwagę dotychczasowe postrzeganie marki. Jako pierwszy zadebiutuje elektryczny motocykl o nazwie LiveWire. Konserwatywni miłośnicy H-D kręcą nosami, ale wydaje się, że przyszłość w postaci elektrycznie napędzanych pojazdów jest nieunikniona i prędzej lub później każdy producent będzie miał maszynę tego typu w ofercie. Zaprezentowano również pierwsze wizualizacje nowego modelu Adventure, czyli (dość topornego stylistycznie) turystycznego enduro, a także rewelacyjnie wyglądającego streetfightera – co ciekawe, obydwa napędzane silnikami V2.

Czy modele sportowe w ofercie marki przyciągną nowych klientów? Przyszłość pokaże

Daleki krewny z Polski

No dobra, ale co ma wspólnego Harley-Davidson ze wspomnianą we wstępie SHL 125? Mianowicie produkowany przez amerykańską firmę model S-125 oraz polska SHL-ka były zerżni… wróc! były wzorowane na uzyskanych po wojnie od Niemców planach motocykla DKW RT125 (również polski Sokół 125 powstał w oparciu o te plany).

 

***
Na koniec jeszcze kilka zdjęć ciekawych pojazdów sygnowanych marką Harley-Davidson, a nie będących motocyklami

Samochód turystyczny
Skuter śnieżny
Wózek golfowy
Rower